Dla rodziny Palmerów odkrycie, że matka Petera żyje, było niewysłowioną radością. To wręcz cud, jak z rodziny składającej się niegdyś z samych mężczyzn, narodził się tak liczny, iście kobiecy klan.
Po wystawnym rodzinnym obiedzie – podczas którego w pośpiechu dostawiano krzesła dla wszystkich, łącznie z Evansami – goście opuścili rezydencję, pozwalając domownikom wreszcie odetchnąć. To był długi d






