Słyszę ciche skomlenie po mojej lewej, to Lil, a ona nie należy do osób, które skomlą. Ryzykuję spojrzenie, powie mi, że wszystko w porządku, nawet z kością ułożoną w zupełnie złym kierunku.
***”LIL! Mów do mnie.”***
To wystarczyło, żeby Vincent zadał mi dobry lewy sierpowy i posłał mnie w locie przez otwartą przestrzeń prosto w bok jednego z dużych budynków. Kur*a! To bolało. Dawno nikt mnie tak






