"Myślę, że urodzenie nam trzech szczeniąt trochę cię wykończy" - mówi Oliver, siadając obok mnie i delikatnie poprawiając swój stos koców.
Najmniejsza, najcudowniejsza twarzyczka, jaką kiedykolwiek widziałam, wygląda spod nich. Ledwie wielkości jego przedramienia, ale wygląda zupełnie jak u siebie, wtulona w niego. Patrzę na twarz Olivera, gdy przygląda się maleńkiej dziewczynce w jego ramionach.






