PERSPEKTYWA ARII
Po tym, jak Adam odprowadza swoją matkę z dala od wydarzenia, odwraca się do mnie, a na jego twarzy maluje się skrucha. Przeprasza bez końca, słowa plączą mu się w ustach, a ból w jego oczach jest wyraźny i niczym nieukryty. Widzę, jak ciężar czynów jego matki przygniata go, a brzemię jej lekkomyślności spoczywa na jego ramionach.
Adam próbuje ze mną rozmawiać, a jego głos lekko






