PERSPEKTYWA ARII
Jedziemy za karetką do szpitala, a sama jazda to tylko migające światła i wyjące syreny. W mojej głowie panuje chaotyczny wir strachu i dezorientacji, każdy wybój na drodze potęguje moje już i tak nadwątlone nerwy. Kiedy docieramy na miejsce, ratownicy z wprawną stanowczością przenoszą Adama na OIOM.
Pozostaje nieprzytomny, a jego twarz wydaje się jeszcze bledsza na tle sterylne






