PERSPEKTYWA ARII
Nadchodzi poranek, ale wydaje się kolejnym snem, surrealistyczną kontynuacją niespokojnych, pełnych lęku myśli z nocy. Słońce jest już wysoko na niebie, a jego ciepło przesącza się przez liście nad głową, rzucając cętkowane wzory na ziemię.
Leżę tam, w półśnie, uwięziona między resztkami moich niespokojnych snów a surową rzeczywistością mojej sytuacji. Szum fal, który kiedyś mni






