Po wyjściu z komisariatu Abellyn pospieszyła do domu Chloe.
– Ciociu Abellyn, wróciłaś! – zawołał radośnie Robby, a na widok ciotki oczy mu zabłysły.
Uwielbiał, gdy Abellyn ich odwiedzała, a byłoby jeszcze lepiej, gdyby została na noc.
– Cześć, Robby. Gdzie twoja mama? – Abellyn zmierzwiła włosy malca z wymuszonym uśmiechem i źle skrywanym niepokojem.
– Wejdź i usiądź – powiedział entuzjastycznie






