Moje oczy wciąż były wbite w drzwi mojego biura, przez które właśnie wybiegła moja partnerka. Jej słodki zapach czekolady i sosny wciąż unosił się w pokoju i nie mogłem powstrzymać się od kilku głębokich oddechów, żeby się uspokoić.
Musiałem to zrobić, bo mój wilk szalał. Był teraz hormonalnym wrakiem, a jego barwne emocje powodowały u mnie zawroty głowy.
Był wściekły, kiedy ten cholerny zbój śmia






