Edward miał gorzej. Nożyczki wbiły się prosto w jego udo, tworząc krwawą ranę.
Patrzyłam, jak krew sączy się spomiędzy jego palców, nawet gdy próbował ją zatamować.
Mój oddech był płytki i urywany, szok i niepokój mnie ogarniały, a jednak gdzieś z tyłu głowy myślałam, że sam sobie na to zasłużył.
Telefon upadł na bok. W ciszy nagle usłyszeliśmy zaniepokojony głos Sorena.
Wyrwałam się z oszołomieni






