Wstałam i rzuciłam Sorenowi przelotne spojrzenie. "Musieliście się o niego martwić przez te dwa lata. Dziękuję, że się nim zajęliście."
"Ależ proszę," odparł Richard z przesadną pompą. "Właściwie to nas nie dręczył. Wyżywał się na swoich podwładnych. Pracował jak maszyna i każdy pod nim musiał robić to samo. Powinnaś podziękować przede wszystkim jego pracownikom!"
Ukłucie przeszyło mnie, gdy spojr






