Spojrzałam na Sorena.
Serio, stary? Jak bardzo popieprzone miał to rozdwojenie jaźni?
Bez zbędnych ceregieli nabrałam chochlą kolejną porcję ryby i włożyłam do miski Jamiego.
"Dziękuję, pani Jones" - wymamrotał pospiesznie Jamie, wyraźnie speszony.
Po czym odparł na uwagę Sorena: "Spokojna głowa, panie Kenway. My, koledzy, trzymamy się razem."
"Ogarnę się sam, Soren. Nie jestem dzieckiem" - rzucił






