Candy wrzasnęła i poderwała się, jakby przeszedł przez nią prąd, w pośpiechu sięgając po telefon.
– Taylor! Dość tego! – syknęła, a jej głos aż buzował od wściekłości.
Uśmiechnęłam się tylko i przeprosiłam: – Przepraszam, to był wypadek. Postawię ci następną kawę i zapłacę za telefon, jeśli go zalałam i coś się zepsuło.
Oczywiście doskonale wiedziałam, że ani kawa, ani nowy telefon nie mają dla ni






