— Przepraszam, mamusiu… Muszę iść do toalety!
Po tych słowach Madelyn zignorowała ponawiane wołania Anny. Zakryła mu twarz i szybko uciekła z pola widzenia Anny.
— Jack… Dlaczego… Dlaczego tak się stało… Dlaczego…
Anna nie mogła powstrzymać łez. Odwróciła się i rzuciła w ramiona Jacka, gorzko płacząc.
Jack mógł tylko pozwolić, by ogarnęło go uczucie przeszywającego smutku. Nie mógł wydusić słowa.






