Amelia.
Budzę się, słysząc trzask gałązki i ciche, gardłowe warczenie Cerbera. Kurwa! Zdecydowanie za wcześnie na ataki.
Podnoszę wzrok i widzę, że jesteśmy otoczeni. Tym razem nie przez nieumarłych, ale przez zapomnianych. Ich czerwone oczy wyglądały naprawdę złowrogo. Zniknął z nich wszelki ślad ludzkiej empatii.
"Wstawajcie! Mamy gości!" krzyknęłam, potrząsając Nolanem, który leżał najbliżej






