Andrius zabrał Grubego Franka do przydrożnej knajpki.
Na stole pojawiło się piwo i obaj panowie rozpoczęli wczesną ucztę z grillowanym mięsem w roli głównej.
Andrius ze smakiem pałaszował jedzenie, ale Gruby Frank nie miał na to nastroju.
– Śmiało, jedz. – Andrius położył mu na talerzu kawałek podrobów. – Myślałem, że masz słabe nerki. Te z grilla są po prostu obłędne. Jesteś tym, co jesz, więc






