W blasku upiornego światła rodzącego się świtu, Sunny i Kai szli przez ruiny przeklętego miasta. Noc powoli się wycofywała. Jej odwrót sprawiał, że jeden z nich czuł się bezpieczniej, podczas gdy drugi stawał się niespokojny bez znajomej zasłony ciemności, która ukrywała go przed światem.
– Prawie zapomniałem, jak żałośnie wygląda to miejsce, gdy wstaje słońce.
Gdzieś w oddali fale mrocznego morza






