Cienie Sunny'ego wspinały się po klifach, gdy on i jego towarzysze ostrożnie posuwali się naprzód po plaży. Nawet kruk, który przez cały ten czas był niespokojny i niecierpliwy, by odnaleźć swojego pana, wydawał się ostrożny i stłumiony. Czarny ptak siedział na ramieniu Sunny'ego, z nastroszonymi piórami, i milczał.
Mgła wirowała wokół nich w ciszy. Święty i Diabeł szli z tyłu, obaj gotowi do obro






