Zimne słowa powtórzyły się.
Jak głos samego Lucyfera z piekła rodem, powoli wnikały w uszy Larry’ego.
Wyraz twarzy Larry’ego stał się jeszcze bardziej odrażający.
Cholera, ciągle to powtarzał. To był bezlitosny policzek wymierzony w jego twarz.
Jednak z szablą na szyi nie ośmielił się pisnąć słowa.
Ron i reszta byli przerażeni i chodzili jak na szpilkach.
Haylan powoli zaciągnął się papierosem i p






