Łzy spływały po łagodnej twarzy Sylvii, gdy w szpitalnej koszuli kurczowo trzymała się ramy łóżka. Błagała: – Ethanie, proszę, oszczędź Forresta. Jest młody i głupi. Spróbuj przymknąć oko na jego czyny.
Oczy Forresta były opuchnięte; wydał z siebie cichy, żałosny okrzyk. – Mówiłem, żebyś go nie błagała. Nie słyszysz mnie?
Gdy Ethan obserwował tę emocjonalną wymianę zdań między matką a synem, nie m






