Kiedy naczelniczka więzienia dla kobiet poszła sprawdzić, co u Donny, którą przetrzymywano w izolatce, wpadła we wściekłość. Rodzina Arnoldów wyraźnie poinstruowała, że chcą tylko, by trochę pocierpiała w więzieniu, a nie żeby ją zabito.
Gdyby naczelniczka do niej nie zajrzała, Donna mogłaby umrzeć.
Piątego dnia po tym, jak Donna została przyjęta do szpitala na leczenie i się obudziła, była niesta






