Godziny oczekiwania zdawały się Donnie dłuższe niż czas, który spędziła w więzieniu. Nie mogła się doczekać, by stąd wyjść.
Wreszcie wybiła jedenasta w nocy. O tej porze szpital psychiatryczny był opustoszały, ale światła na korytarzu nadal się świeciły. Cichy korytarz kąpał się w upiornym, zielonym świetle. Na jego końcu panował całkowity mrok. Słychać było słaby dźwięk wody kapiącej z kranu w zi






