– Przepraszam, panienko. – Strażnik stanął przede mną, zagradzając drogę. – Nie wolno ci wychodzić.
– Kto tak mówi?
– Christian.
Było już po północy i udało mi się wymknąć, ale opuszczenie rezydencji nie było tak proste, jak się spodziewałam.
Pożegnałam się z Christianem i Sieną, a teraz nadszedł czas, by dotrzymać mojej części umowy. Czas spotkać się z Luką.
– Jestem umówiona.
Strażnik westchnął.






