Jakby moje nogi poruszały się niezależnie, wstałam z krzesła.
– C-Christian? – zawołałam, gotowa ruszyć w jego stronę. Zanim zdążyłam zrobić krok, Luca zacisnął dłoń na moim nadgarstku i zbliżył usta do mojego ucha.
– Na twoim miejscu bym tego nie robił – szepnął. – Po prostu usiądź, póki jeszcze możesz.
Nie było potrzeby powtarzać tego zdania po raz drugi; posłuchałam jego instrukcji i usiadłam,






