Marvin
– Rzuć broń – powtórzyłem. Mężczyzna przycisnął pistolet do tyłu głowy Anyi, a z jego ust wydobył się mroczny chichot. – Jeśli zrobisz jeden fałszywy ruch, wezwiesz wsparcie albo ktoś z was wyjdzie z pokoju, to będzie koniec tej tutaj.
Mój wzrok przeniósł się na niepewny chwyt mężczyzny na broni i wiedziałem, że to nie jest nikt doświadczony.
– M-Marvin, po prostu daj mu to, czego chce, oke






