Vincenzo
– Więc. – Usiadłem, zacierając ręce. Będzie tu z nami mieszkać, czy nam się to podoba, czy nie… więc nie chciałem tworzyć niezręcznej atmosfery. – Wygląda dobrze.
Aria, która zdawała się zapomnieć o zachowaniu Luisa, pokiwała głową. – Smakuje jeszcze lepiej. Wcinajcie! – powiedziała dumnie.
Luis podniósł głowę, by spojrzeć na Arię. – Zazwyczaj odmawiamy modlitwę…
– Hmm, to pyszne! – Aria






