(Winona)
Rozglądam się po salonie. Przestrzeń dzieli półwysep z blatem. Za nim niewielka kuchnia. Wiem, że w korytarzu są dwie sypialnie, ale nigdy nie miałam do nich wstępu. Jeśli kiedykolwiek zerknęłam do środka, dostawałam lanie. Teraz wiem dlaczego.
Układ jest ten sam. To samo miejsce.
Ale widzę oznaki dbałości – czyste naczynia ułożone w rogu zlewu, świeże kwiaty w wyszczerbionym wazonie.






