Jasiek wchodzi do mojego salonu z pewną nonszalancją, której dawno u niego nie widziałam.
Ma ten pewny siebie, swobodny uśmiech, który doprowadzał mnie do szaleństwa na studiach – ten, który mówi, że wie dokładnie, czego chce, i nie boi się po to sięgnąć.
„Skończyłem z terapią” – mówi, jakby to było najoczywistsze na świecie.
Mrugam na niego, zaskoczona. „Jak to skończyłeś?”
„Dokładnie tak. Nie mu






