(Jayden)
– Co do cholery, Lance? – mruczę, starając się mówić cicho.
Lance, jak zwykle, jest kompletnie nieświadomy uczuć. – Co? Pomyślałem, że to dobry pomysł, żeby ich przyprowadzić, wiesz, żeby wszyscy się poznali. Przecież teraz są rodziną, prawda?
Wpatruję się w niego wściekle, zaciskając szczękę. – Rodziną? Lance, dałem im udziały, żeby ich i ten cały interes trzymać z dala od mojego życi






