(Winona)
Jest wtorkowy poranek, a miasto za oknami naszego apartamentu na dachu już pulsuje życiem. Czeka mnie bardzo pracowity dzień. Kalendarz pęka w szwach i wiem, że czeka mnie maraton, ale moje myśli krążą wokół Cass.
Po wczorajszej kłótni jestem zaniepokojona. Nadal nie wróciła do domu. Muszę zaraz wychodzić.
Chodzę po salonie, dopijając drugą filiżankę kawy, kiedy w końcu słyszę, jak otwi






