(Winona)
Poranne światło jest stanowczo zbyt jasne, razi mnie w oczy, gdy parkuję przed kompleksem apartamentów na ostatnim piętrze. Gdzie moje okulary przeciwsłoneczne?
Grzebiąc w schowku między siedzeniami, wyciągam je i zakładam. Moje oczy praktycznie wzdychają z ulgą.
Dziś rano nie jestem w stanie ogarnąć parkingu podziemnego. Mój umysł wciąż tkwi w jakiejś dziwnej mgle po winie i tequili,






