(Winona)
Ciche jęki Henry’ego wyrywają mnie z zamyślenia, przywracając do teraźniejszości. Dzieci prawie skończyły swoje obowiązki.
Przechodzę przez pokój do jego łóżeczka, naszej garderoby zamienionej w prowizoryczny pokój dziecinny, i pochylam się, żeby go podnieść. Jego mała twarzyczka marszczy się, oczy ledwo się otwierają, gdy wydaje z siebie senny płacz, a malutkie piąstki machają bezładnie






