(Cass)
Wciągam kurtkę. Ziggy opiera się o ladę, ze skrzyżowanymi ramionami, z wyrazem zawodu i frustracji na twarzy.
– Co to, kurwa, w ogóle jest to „dłuższe wolne”? Pojebane – wypluwam z siebie.
– To kolejny krok przed zwolnieniem. Znowu się spóźniłaś. Trzeci raz w tym tygodniu. – Jego głos jest cichy, ale stanowczy i przeszywa mnie na wskroś, uderzając mocniej, niż chcę przyznać.
Wzruszam ramion






