(Judy)
Wchodzę nonszalancko, obcasy stukają o marmurową podłogę, i dostrzegam Viktora czekającego na mnie w recepcji przed salą konferencyjną, w której Jayden się zabarykadował.
Cały jest z mięśni i groźby, ramiona skrzyżowane na piersi niczym u wartownika strzegącego fortecy. Trochę go podrażnię. Dziewczyna musi się zabawić.
Podchodzę do niego krokiem starego przyjaciela. „Viktor! Jak wspaniale






