(Winona)
Wchodząc do kliniki, mocniej otulam się płaszczem. Recepcjonistka wita mnie uprzejmym skinieniem głowy, a jej europejski akcent brzmi miękko i kojąco.
Uśmiecham się słabo, starając zachować spokój na twarzy, choć serce wali mi jak oszalałe.
Próba zachowania zimnej krwi jest teraz niemal niemożliwa.
Ta wizyta wydaje się przełomowa pod każdym względem. Nie tylko samo USG, ale przede wszystk






