(Cass)
Zrywam się na równe nogi, zbudzona trzaskiem frontowych drzwi. Cholera, musiałam przysnąć na kanapie. Co do diabła?! Uderza we mnie fala wspomnień o porwaniu, a panika narasta.
Czy mnie znaleźli?
Serce podchodzi mi do gardła, chwytam najbliższy przedmiot – lampę. Mózg mam zamroczony, niezdolny do logicznego myślenia. Tym razem tanio skóry nie sprzedam. Choć przynajmniej nie jestem naćpana.






