(Winona)
Lisa siedzi skulona w kącie kanapy, podciągnęła nogi pod brodę i otuliła się kocem.
– Więc, jedno przesłuchanie za nami, drugie przed nami – mówię, stawiając dwa kubki na stoliku i siadając w fotelu naprzeciwko niej. – Gotowa?
Podnosi wzrok, mruga powiekami, jakby budziła się z letargu. – No tak, tylko… chyba nie dam rady tam pójść. To wciąż zbyt wiele.
– Rozumiem. – Pochylam się, obejmuj






