(Cass)
Henry to istny wulkan energii, pędzi po salonie jak tornado w miniaturze, uczepiony pilota do telewizora, który gdzieś wygrzebał, i tłucze nim o kanapę.
Jayden kątem oka go obserwuje, w jednej ręce trzyma parujący kubek kawy, a w drugiej scrolluje coś na telefonie.
– Powinnam się martwić, że ulubionym zajęciem twojego syna jest demolka? – pytam, opierając się o oparcie kanapy.
Jayden uśmiec






