(Winona)
„Dr Harris zaraz do pani przyjdzie. Jak bardzo pani cierpi?”
„W porządku. Co najwyżej tępy ból”. Przynajmniej fizycznie.
Poprawia jeszcze poduszki za moimi plecami i po raz ostatni zerka na monitory. „Zapiszę to dla doktora”.
Kiwam głową.
Moja dłoń spoczywa na brzuchu. Nie ma już dziecka. Nie ma na co czekać, żadnego maleńkiego serca. Tylko tępy ból w miejscu, gdzie jeszcze niedawno tliła






