(Jayden)
Następnego ranka siedziałem na skraju jej łóżka, w przyćmionym świetle sali intensywnej terapii. Maszyny wokół nas cicho buczały, a ich miarowe pikanie bezlitośnie przypominało, jak krucha jest ta chwila.
Twarz Winony była blada, a rzęsy drżały na policzkach, jakby tkwiła w niespokojnym śnie. Ale była tutaj, żyła. Miała być w porządku, musiała… A jednak musiałem jej to powiedzieć.
Musiała






