(Lisa)
Ostrożnie wnoszę tacę do sali, a z niej uderza mnie woń typowej szpitalnej zupy.
Winona siedzi na łóżku. Blada, ale jakby bardziej przytomna, wzrok śmiga w moją stronę, gdy stawiam tacę na małym stoliku obok.
– Kolacja podana! – oznajmiam, gestem wskazując na zupę, jakbym prezentowała danie z pięciogwiazdkowej restauracji. – Specjalność Szpitalnej Kawiarni, znanej na całym świecie. Gotowa j






