(Lisa)
Budzę się z wrażeniem, jakby przejechała po mnie ciężarówka. Żołądek mam skręcony, w ustach gorzki posmak porażki, i nie wiem, co gorsze – stres związany z Winoną czy ten cholerny wirus, przed którym przestrzegały pielęgniarki. W każdym razie czuję się podle.
Powoli podnoszę się na łóżku, próbując przepędzić mdłości. „Dobra, Lisa” – szepczę do siebie. „To tylko stres. Stres potrafi robić z






