(Winona)
Lisa wreszcie wychodzi z sypialni. Oczy ma zaczerwienione, a twarz bladą jak płótno.
Wstaję z kanapy, na której siedzę, jak mi się zdaje, od wieków.
„Hej” – szepczę.
Nie odpowiada od razu, tylko powoli idzie do kuchni. Porusza się ociężale, jakby w ostatniej chwili zbierała resztki sił.
Robię niepewny krok w jej stronę. „Lisa… mogę ci coś podać?”
Odwraca się, a w jej oczach maluje się mie






