(Cass)
Ciche chichoty Henry'ego wypełniają pokój, gdy klęczę na podłodze z szeroko rozłożonymi ramionami. „No chodź do taty, ty mój urwisie!” – wołam, starając się, by głos mi nie zadrżał, ale kurczę, ściska mnie w gardle na widok tego, jak bardzo wyrósł.
Pełza do mnie, szczerząc się w uśmiechu od ucha do ucha. Pamięta mnie, i to jest naprawdę miłe. Wiem, że minęło zaledwie kilka miesięcy, ale dla






