(Cass)
– Cass! – głos szefa Thierry’ego przecina kuchenny zgiełk niczym brzytwa, ostry i nieznoszący sprzeciwu. Jak miło wreszcie usłyszeć angielskie słowo. Przez ostatnie trzy dni nie miałam ich zbyt wielu okazji usłyszeć.
Podnoszę wzrok znad zlewu, wciąż szorując garnek. Thierry stoi kilka kroków ode mnie, w jednej ręce trzyma małą miseczkę, w drugiej łyżkę. Jego twarz jest nieprzenikniona, a os






