(Cass)
Kiedy wchodzimy z Viktorem do rodzinnego apartamentu w skrzydle Brennana, od razu rzuca mi się w oczy, jak Jayden sobie radzi.
Stoi przy krzesełku Henry’ego i karmi go kawałkami banana, a mały na przemian smaruje sobie buzię jedzeniem i śmieje się, jakby odkrył największy sekret wszechświata.
Jayden nawet nie mrugnął, kiedy Henry rzucił w niego połową krakersa.
– No, no, Supertata – mówię,






