(Cass)
Wyciągam się, rozluźniając ramiona, wciągając na siebie dżinsy. Gabriel wciąż rozwalony na łóżku, ręce splecione za głową. Nie kryje się ze swoją nagością.
I słusznie. Jest jak bóg. A do tego patrzy na mnie z tym swoim ironicznym uśmieszkiem, przez który mam ochotę go spoliczkować i pocałować jednocześnie.
„Spieszno ci?” – pyta, kiedy kończę się ubierać.
„Mam coś do załatwienia przed pracą.






