(Winona)
Trzy godziny jazdy na farmę Klary okazały się zaskakująco kojące. Kręte drogi wiły się wśród bujnych, falujących pól i gęstych, leśnych ostępów, a ja przez moment pozwoliłam sobie na odrobinę spokoju. Dzieci siedziały cicho, zatopione w swoich urządzeniach, podziwiając krajobrazy lub podekscytowane rozprawiając o tym, jak wyobrażają sobie farmę.
Henry usnął w nosidełku po trzecim przystan






