Odrzucając na bok tę szkaradną maskę, postać instruktorki również nie była przekonująca.
Była zbyt drobna. Jak mogła mieć cokolwiek wspólnego z walką?
– Carter, żartujesz sobie? To nasza nowa instruktorka?
Carter przybrał ponury wyraz twarzy i rzekł: – Myślisz, że żartowałbym sobie z tobą w takiej sprawie?
Wszyscy zamilkli.
<Jak to nie jest żart?>
– Lepiej się ogarnijcie! Ona nie będzie tu długo.






