W magazynie wszędzie szalały płomienie.
Chuligan z gangu Smoków drżał w kącie. Drewniana belka zablokowała mu drogę ucieczki.
Przed nim stała Giselle. Używała stalowej rury, żeby belka nie spadła.
– Jak można być tak głupim, żeby palić w miejscu, gdzie przechowuje się materiały wybuchowe? – Giselle obficie pociła się w nieznośnym upale.
Przyszła z tym chuliganem, żeby sprawdzić stopień uszkodzenia






