W mgnieniu oka, rekruci ustawili się w równym szeregu przed Giselle i resztą personelu, tworząc nieprzeniknioną ścianę ze swoich muskularnych ciał.
– Może pani usiąść i odpocząć, panno Giselle. My zajmiemy się tymi idiotami – rzucili rekruci z uśmiechami na twarzach.
– Dokładnie. Nie powinna pani marnować oddechu na takie śmieci.
Giselle była raczej zdezorientowana.
<Dlaczego oni nazywają mnie pan






